czwartek, 4 kwietnia 2013

2.


2.
Obudziłam się o 8;54 . Poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Zajęło mi to 30 minut. Stwierdziłam , że ogarnę trochę pokój, zleciało kolejne 30 minut. Posprawdzałam wszystko i poszłam się do końca ogarnąć. No to była już 11, zeszłam na dół, coś zjeść. Rodziców nie było, jak zwykle w pracy. Nawet w niedziele. Zostawili mi karteczkę i kasę. Zjadłam jogurt i poszłam oglądać tv. Nie wiem jakim cudem , ale szybko zleciała ta godzina, bo moim zdaniem bardzo szybko usłyszałam pukanie do drzwi, oczywiście był to Andrew. Wpuściłam go, posiedzieliśmy chwilę, po czym wyszliśmy, było ciepło, bardzo ciepło. Cieszyłam się z tego powodu. Poszliśmy nad jezioro, sobie usiąść. Miło się rozmawiało, patrząc na ten piękny krajobraz.
Milczeliśmy trochę. Tą ciszę przerwał Andrew, mówiąc.
-Zobacz to już prawie 1,5 pół roku, jak jesteśmy razem.- uśmiechnął się lekko mówiąc to.
-Sporo. Mam nadzieje, że będzie więcej.Dużo przeszliśmy, aby było dobrze, damy rade. - powiedziałam, również lekko się uśmiechając jednocześnie mocniej tuląc się do chłopaka.
-Chce być z Tobą na zawsze, Skarbie. Chce, żeby to się udało. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. -powiedział chłopak i tym razem to on przytulił mnie mocniej. Mnie w oczach pojawiły się łzy.
-Nigdy nie chcę Cię stracić. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało, kocham Cię.- odpowiedziałam.
-Ja Ciebie też.- usłyszałam odpowiedź chłopaka. Znów milczeliśmy. Odsunęłam się od chłopaka, położyłam się na trawę, ale cały czas patrzyłam na chłopaka, patrzącego przed siebie, zamyślonego. Uwielbiałam tak go obserwować. Po jakiś 10 minutach dołączył do mnie. Przytuliłam się do chłopaka i kontynuowałam myślenie. Po jakimś czasie usłyszeliśmy telefon. To była Rose.
-Cześć. Gdzie jesteś?
- No hej. Z Andrew'em nad jeziorem, a co?
-Chciałam się spotkać. Kiedy będziesz w domu?
- Nie wiem, zaraz Ci napiszę co i jak, ok?
-Okej. Pa.
-Pa. - rozłączyłam się.
-Co jest? - zapytał chłopak?
-Rose pytała kiedy wracamy, bo chciała się spotkać.
-Hmm, może zaczniemy się już zbierać?- zapytał.
Ja tylko kiwnęłam głową. Napisałam Rose , że za około 30 minut powinniśmy być u niej.
Zaczęliśmy iść, w połowie drogi zatrzymaliśmy się, a ja po prostu mocno wtuliłam się w chłopaka. Czułam po prostu taką potrzebę. Chłopak pocałował mnie w czoło, po czym ruszyliśmy dalej. Byliśmy już przy domu Rose, zapukaliśmy, a ta nas wpuściła do środka. Opowiedziała co się stało. Brayan ją zdradził. Idiota. Gdy Rose już czuła się lepiej, poszliśmy.
-Odprowadzić Cię, kochanie? - zapytał
-Myślałam , że przyjdziesz do mnie. -powiedziałam z udawanym smutkiem.
- A chcesz?
-Chcę.
-No to przyjdę.
-Okej.- powiedziałam po czym się uśmiechnęłam. Weszliśmy do mnie, zdjęliśmy buty i poszliśmy do salonu.
-Chcesz coś do picia , albo do jedzenia? - zapytałam wchodząc do kuchni. W odpowiedzi chłopak pojawił się obok mnie i wykrzyknął.
-Robimy naleśniki!
-Hahaha, głupek. - powiedziałam , śmiejąc się.
-Wiem przecież, haha.- odpowiedział, również się śmiejąc. Zaczęliśmy robić te naleśniki, o dziwo nie było trzeba dużo sprzątać. Zjedliśmy naleśniki, pogadaliśmy, no i Andrew musiał się zbierać, bo w końcu jutro szkoła. Poszłam do góry, wykąpałam się , ubrałam piżamkę i posprawdzałam wszystko co miałam w planie. Położyłam się spać. Zasnęłam z uśmiechem na ustach.

____________________________________________________________________
Napisałam.;o Chujowy, wiem. A na dodatek krótki.. Będę starać się bardziej, ale teraz nie mam do tego głowy, przerasta mnie dużo rzeczy. Napisałam to , bo jestem chora i siedzę w domu.  3 postaram się dodać jak najszybciej. Mam nadzieje, że nie jest to takie bardzo złe. W rozdziałach mogą pojawiać się nowe postacie, opis ich będzie dodany albo w tym samym poście, albo we wcześniejszym.
Przepraszam was. Asia.:)

2 komentarze: