czwartek, 25 kwietnia 2013
4.
4.
*...to co zobaczyłam, mnie przeraziło i zraniło. To on, tak on z Becky. Zdradzał mnie z nią.*
W tym momencie się obudziłam i zaczęłam płakać. Tym sposobem obudziłam Andrew'a, lecz nie chciałam go budzić. Chłopak natychmiastowo mnie przytulił.
-Dlaczego płaczesz? - zapytał zaspanym lecz troskliwym głosem.
-Sen, głupi sen. I jeszcze to wszystko co się dzieje.. Nie daję rady. - powiedziałam, wtulając się w chłopaka jeszcze mocniej.
-To był sen, który się nie spełni. Skarbie dasz radę, ja Ci pomogę, reszta też Ci pomoże. Uspokój się i połóż. - powiedział chłopak , ocierając mi łzy.
Nic nie odpowiedziałam, tylko się położyłam. Gdy chłopak też się położył, przytulił mnie do siebie i tak zasnęliśmy. Obudziłam się dość późno. Andrew wstał wcześniej. Wstałam, podeszłam do szafy, wybrałam ubrania na dziś i poszłam do łazienki się ubrać i ogarnąć. Gotowa zeszłam na dół. Andrew siedział w salonie. Ja poszłam do kuchni, wzięłam sok i usiadłam na fotelu w salonie. Zadzwonił telefon, to była mama.
Pogadałyśmy chwilę, względem tego, że mama musiała kończyć, pożegnałyśmy się.
-Co dziś robimy? - zapytałam chłopaka, który najwyraźniej był zamyślony, gdyż nie reagował.
Po chwili podeszłam do niego i go szturchnęłam.
-Przepraszam, mówiłaś coś? - zapytał.
-Co dziś robimy?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Hmm, nie wiem. Nie mam ochoty się nigdzie ruszać.
-Muszę Cię zmartwić, bo pójdziemy na zakupy.
-No dobra, to kiedy?
-Za 15 minut bądź gotowy. - uśmiechnęłam się i zniknęłam wchodząc do góry.
Po 15 minutach zeszłam i zauważyłam chłopaka, który już zakładał buty, zdziwiłam się lekko.
-No to idziemy księżniczko. - chłopak odwrócił się i uśmiechnął.
-Tak. - odpowiedziałam , przy czym również się uśmiechnęłam.
Kupiliśmy to co było potrzebne, poszliśmy jeszcze wybrać dla mnie trampki. Szybko nam to poszło, więc poszliśmy coś zjeść. Wróciliśmy do domu, już koło 18. Stwierdziliśmy , że wypadałoby jakąś kolacje przygotować. Mieliśmy zamiar zrobić spaghetti. Trochę się namęczyliśmy, ale nam wyszło. Zjedliśmy. Nudziło nam się więc włączyliśmy film, był to jakiś horror, więc często tuliłam się do chłopaka, gdyż przerażało mnie to. Po filmie, poszłam się umyć. Po mnie umyć poszedł się Andrew, a ja przygotowałam wszystko na jutro. W końcu szkoła. Siedziałam na łóżku i poczułam czyiś oddech na swojej szyi, odskoczyłam.
-Andrew! Wiesz jak się wystraszyłam?! - krzyczałam na chłopaka.
-No oj, księżniczko. Przepraszam. - chłopak przybliżył się do mnie.
-Jesteś głupi. - powiedziałam po czym usiadłam na parapet.
-Wiem. - odpowiedział cicho chłopak siadając na łóżko. Przez jakiś czas milczeliśmy.
-Andrew.. Przepraszam i dziękuję.. - powiedziałam szeptem, ale tak aby on usłyszał.
- Za co? - Andrew spojrzał mi się w oczy.
- Przepraszam za to, że psuje Ci humor, że niszczę Ci życie. Za wszystko. A dziękuję za to, że mimo wszystko jesteś ze mną i mnie kochasz. Za to , że wytrzymujesz, też za wszystko. - powiedziałam i poczułam spływającą po moim policzku łzę. Andrew wstał, podszedł do mnie i przytulił, po czy powiedział.
- Skarbie, Ty nie rujnujesz mi życia, nawet tak nie myśl. Humor.. Czasem to ja przesadzam. Nie masz za co mnie przepraszać. To normalne, że jestem i Cię kocham, bo Ty jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Chciałbym być z Tobą zawsze, ale musisz mi na to pozwolić..
-Dziękuję Ci za to jaki jesteś, jesteś wyjątkowy. Wiesz przecież, że chcę abyś był zawsze. Nigdy nie chcę Cię stracić. - mówiąc to zaczęłam płakać.
-Też nie chcę Cię stracić i nigdy nie pozwolę Ci odejść. Skarbie, nie płacz proszę. - chłopak przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej. Po chwili się uspokoiłam.
-Idziemy spać ? - zapytałam lekko zachrypniętym głosem?
-Chodźmy. - chłopak wstał, po czym pomógł mi wstać. Chłopak poszedł się położyć, a ja poszłam do kuchni, się napić. Wróciłam do góry, dołączyłam do leżącego już chłopaka oglądającego coś w telewizji. Położyłam się obok, wtuliłam się w niego i niemalże natychmiast zasnęłam.
_____________________________________________________________________________
Po długim czasie dodałam. Wiem , że nie wyszedł, ani nic. Ale cały plan jak to miało być skończył się, odszedł wraz z natchnieniem. Przepraszam.. 5 postaram się napisać lepiej i szybciej. :) Asia.
czwartek, 4 kwietnia 2013
3.
3.
Obudziłam się o 6, zeszłam na dół, o dziwo mama była w domu. Przywitałam się z nią, po czym znów wróciłam do góry i poszłam się uszykować i ogarnąć. Już ogarnięta i z torbą znów zeszłam na dół.
-A Ty dzisiaj nie w pracy?- zwróciłam się do mamy.
-Wzięłam wolne.- odpowiedziała i podała mi naleśniki, na sam ich widok się uśmiechałam jak głupia. Zjadłam i rozmawiałam z mamą. Zaczął się temat zwierząt.
- To jakie zwierze? - zapytała mama.
-Fretka!- powiedziałam.
-Pomyślimy.- odparła po czym się uśmiechnęła. Usłyszałam dzwonek do drzwi, założyłam kurtkę oraz buty wzięłam torbę pożegnałam się z mamą i wyszłam. Przywitałam się kolejno z Rose, Caty, Lucy, Andrew'em i Chris'em, Becky olałam. Powolnie zmierzaliśmy do szkoły. Weszliśmy do niej , akurat na dzwonek. Pierwsze 2 lekcje , szybko minęły. Długa przerwa.. Ehh, nie chciałam iść, na tą przerwę, może dlatego, że miała być z nami Becky? Tak, pewnie tak.
- Nie chce tam iść , na ten dwór, nie chce, bo ta zjebana suka tam będzie. - powiedziałam na jednym tchu do Rose, Caty, Emily, Vicky oraz Lucy. Spojrzały się na mnie dziwnie, po czym wszystkie przytaknęły. Jestem zbyt przewrażliwiona. Tak, chyba tak. No ,ale ta zdzira, przespała się z Chris'em, to po co z nim jest?! Tylko Rose, wiedziała o tym co czuję. Chciałam powiedzieć o tym jeszcze Emily. Dziewczyny już poszły na dwór, do tej 'naszej paczki', a ja z Emily szłyśmy z tyłu, opowiedziałam jej co czuję, co myślę. Zrozumiała mnie z czego się ucieszyłam. Obie dołączyłyśmy do tej naszej paczki. Usiadłam na murek, nerwowo bawiąc się włosami. Zauważył to Andrew. Usiadł obok mnie i przytulił.
-Co jest, Skarbie?- zapytał.
-Nie nic. - odpowiedziałam, spuszczając głowę w dół.
-Widzę, że coś Ci jest. Powiedz, ej. - powiedział, podnosząc moją głowę.
-Po prostu, jak widzę tę sukę, mam ochotę jej coś zrobić. Po co ona jest z Chris'em , jak już się z nim przespała, co? Po jaką cholerę? - powiedziałam, znów spuszczając głowę.
-Skarbie, nie przejmuj się nią, proszę. - powiedział i mocniej mnie przytulił.
-Postaram się, ale jakby się boję.. - powiedziałam, tym razem patrząc mu w oczy.
-Czego się boisz? - zapytał.
- Że ona robi, to tylko po to, żeby teraz po prostu przespać się z Tobą. - powiedziałam i się nagle odsunęłam kawałek.
-Nie, nie jest tak. Megan, nie myśl tak.- odpowiedział zakłopotany chłopak, wstał, ukucnął przede mną i pocałował w czoło.
-Okej, spróbuję. - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam, spoglądając na jego twarz. Zadzwonił dzwonek, poszliśmy do szkoły. Reszta lekcji zleciała, szybko i na szczęście spokojnie. Wracając ze szkoły ja i Andrew odprowadziliśmy Rose, Caty i Emily do domów. Poszliśmy po drodze do Andrew'a odnieść plecak. Poszliśmy do mnie. Weszliśmy do salonu, a tak na środku stała klatka. Zdziwiłam się. Na stole, leżała karta.
"Stwierdziliśmy wraz z tatą, że kupimy Ci tę fretkę. My musimy wyjechać na tydzień, zostawiliśmy Ci pieniądze, mamy nadzieje , że dasz sobie radę. Przepraszamy. Kochamy Cię.
Mama. xx "
- No to mam wolną chatę tydzień. - powiedziałam , choć wcale nie podobał mi się ten fakt.
- Znowu wyjechali? - zapytał Andrew, choć świetnie znał odpowiedź. Tylko pokiwałam głową.
Chłopak po prostu mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Wiedział, że mam już tego dość. Po jakimś czasie, zamówiliśmy jakieś jedzenie. Myśleliśmy nad imieniem dla zwierzaka.
- LOLA! - krzyknął uradowany Andrew.
- Hahahah, spokoo. - powiedziałam przez śmiech. No więc nazwaliśmy ją Lola. Po jakimś czasie zjedliśmy.
-Ej. Bo ja tu nie chce sama zostać, zostaniesz sobie kilka dni ze mną? - zapytałam, po czym się zarumieniłam.
- Co to za pytanie. Pewnie , że zostanę, ale w takim razie musisz iść ze mną do domu, po rzeczy i w ogóle. A poza tym słodko się rumienisz. - powiedział. Ja tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam ubierać, a chłopak zrobił to samo. Szybko nam to zajęło, bo po chwili byliśmy z powrotem u mnie. Po jakiś 15-minutach usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Byli to Rose, Caty, Emily, Max i Matt. My z dziewczynami poszłyśmy do kuchni, porozmawiać. Po chwili znów rozległ się dźwięk dzwonka.
-Andrew, otwórz! - wydarłam się z kuchni. Po chwili z dziewczynami dołączyłyśmy do reszty. Przyszli Chris i Becky. Usiadłam sobie wygodnie na kanapie i nie odzywałam się ani słowem, tylko przysłuchiwałam się ich rozmowom.
-Andrew, a czemu ta Twoja niunia się nie odzywa? - zwróciła się do mojego chłopaka, Becky.
-Nie jestem żadną niunią, suko. Nikt Cię tu nie zapraszał. Proszę, powiedz nam , po cholerę jesteś z Chris'em? Już przecież go przeleciałaś. - nie mogłam się powstrzymać, aby się w końcu nie odezwać.
-Jestem z nim , bo go kocham! A Ty tępa suko się nie wtrącaj w moje życie. - powiedziała.
-Hahahahaha, Ty w ogóle wiesz, co znaczy to słowo? NIE! Jeżeli ktoś tu jest tępą suką, to tylko Ty , dziwko! - wydarłam się i poszłam na górę.Weszłam do pokoju, trzasnęłam drzwiami i po prostu zaczęłam płakać. Musiałam dać jakby wyjść emocjom na zewnątrz. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Ktoś wszedł, nie chciałam patrzeć kto. Były to 3 osoby. 2 otoczyły mnie, tuląc, a jedna to obserwowała. Tymi 2 tulącymi się do mnie osobami , były Rose i Emily, a przyglądał nam się Andrew. Dziewczyny poszły, a ja zostałam sama z Andrew'em. Przez chwilę milczeliśmy, ale ja się odezwałam.
- No co? Chcesz mi jeszcze coś dopowiedzieć? Chcesz pokrzyczeć? - pytałam, znów zanosząc się płaczem. Chłopak nie odpowiadając, wziął mnie na ręce , usiadł, położył sobie na kolanach, mocno tuląc. Po jakimś czasie, powiedziałam, żeby do nich poszedł, chłopak, nie chciał, ale po chwilowym proszeniu, ustąpił. Po jakiejś godzinie , przyszli się pożegnać wszyscy, oczywiście bez Becky. Ostatni przyszedł Chris.
- Wiem, że się nie lubicie, ale nie musiałyście robić scen. Pa. - powiedział.
-Mhm, pa. - odpowiedziałam. Zeszłam na dół, a tam zobaczyłam Andrew'a, który robił kanapki. Ja po cichu poszłam usiąść na kanapę, wzięłam Lolę na ręce i zaczęłam mówić do niej szeptem.
- Patrz jaki kochany. Jest najwspanialszy na świecie.
Po chwili, przyszedł Andrew, usiadł obok mnie i powiedział
- Wszystko słyszałem!
- Widzisz Lola, on wszystko słyszy. - powiedziałam , po czym się zaśmiałam.
- Stwierdziłem, że moja księżniczka jest głodna, więc musi coś zjeść. - powiedział chłopak , uśmiechając się.
- Wcale nie jestem głodna, zjesz to sam. - odpowiedziałam.
- Musisz zjeść chociaż 2 kanapki! - powiedział chłopak poważnie.
- No okej.- odparłam. Po zjedzeniu, ja poszłam się umyć , zaraz po mnie Andrew. Posprawdzałam wszystko, siedząc już na łóżku.
- No to gdzie ja śpię? - zapytał Andrew , wchodząc do pokoju.
- A gdzie chcesz?
- Z Tobą.- powiedział, po czym zagryzł wargę.
-No może znajdzie się dla Ciebie miejsce.- odpowiedziałam uśmiechając się. Porozmawialiśmy jeszcze trochę. Jutro nie idziemy do szkoły, bo coś robią, ale to dobrze. Oboje się położyliśmy, zasnęłam niemalże w trybie natychmiastowym wtulona w najważniejszą osobę w moim życiu.
_______________________________________________________________________
Nie wierze. Tak mi się nudziło, że napisałam 3. ;o Dodałam 2 rozdziały w jeden dzień, jestem z siebie dumna. Wydaję mi się, że ten rozdział, jest ciekawszy niż poprzedni. Następny postaram się dodać jak najszybciej. Miłego czytania. - Asia. ;3
2.
2.
Obudziłam się o 8;54 . Poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Zajęło mi to 30 minut. Stwierdziłam , że ogarnę trochę pokój, zleciało kolejne 30 minut. Posprawdzałam wszystko i poszłam się do końca ogarnąć. No to była już 11, zeszłam na dół, coś zjeść. Rodziców nie było, jak zwykle w pracy. Nawet w niedziele. Zostawili mi karteczkę i kasę. Zjadłam jogurt i poszłam oglądać tv. Nie wiem jakim cudem , ale szybko zleciała ta godzina, bo moim zdaniem bardzo szybko usłyszałam pukanie do drzwi, oczywiście był to Andrew. Wpuściłam go, posiedzieliśmy chwilę, po czym wyszliśmy, było ciepło, bardzo ciepło. Cieszyłam się z tego powodu. Poszliśmy nad jezioro, sobie usiąść. Miło się rozmawiało, patrząc na ten piękny krajobraz.
Milczeliśmy trochę. Tą ciszę przerwał Andrew, mówiąc.
-Zobacz to już prawie 1,5 pół roku, jak jesteśmy razem.- uśmiechnął się lekko mówiąc to.
-Sporo. Mam nadzieje, że będzie więcej.Dużo przeszliśmy, aby było dobrze, damy rade. - powiedziałam, również lekko się uśmiechając jednocześnie mocniej tuląc się do chłopaka.
-Chce być z Tobą na zawsze, Skarbie. Chce, żeby to się udało. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. -powiedział chłopak i tym razem to on przytulił mnie mocniej. Mnie w oczach pojawiły się łzy.
-Nigdy nie chcę Cię stracić. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało, kocham Cię.- odpowiedziałam.
-Ja Ciebie też.- usłyszałam odpowiedź chłopaka. Znów milczeliśmy. Odsunęłam się od chłopaka, położyłam się na trawę, ale cały czas patrzyłam na chłopaka, patrzącego przed siebie, zamyślonego. Uwielbiałam tak go obserwować. Po jakiś 10 minutach dołączył do mnie. Przytuliłam się do chłopaka i kontynuowałam myślenie. Po jakimś czasie usłyszeliśmy telefon. To była Rose.
-Cześć. Gdzie jesteś?
- No hej. Z Andrew'em nad jeziorem, a co?
-Chciałam się spotkać. Kiedy będziesz w domu?
- Nie wiem, zaraz Ci napiszę co i jak, ok?
-Okej. Pa.
-Pa. - rozłączyłam się.
-Co jest? - zapytał chłopak?
-Rose pytała kiedy wracamy, bo chciała się spotkać.
-Hmm, może zaczniemy się już zbierać?- zapytał.
Ja tylko kiwnęłam głową. Napisałam Rose , że za około 30 minut powinniśmy być u niej.
Zaczęliśmy iść, w połowie drogi zatrzymaliśmy się, a ja po prostu mocno wtuliłam się w chłopaka. Czułam po prostu taką potrzebę. Chłopak pocałował mnie w czoło, po czym ruszyliśmy dalej. Byliśmy już przy domu Rose, zapukaliśmy, a ta nas wpuściła do środka. Opowiedziała co się stało. Brayan ją zdradził. Idiota. Gdy Rose już czuła się lepiej, poszliśmy.
-Odprowadzić Cię, kochanie? - zapytał
-Myślałam , że przyjdziesz do mnie. -powiedziałam z udawanym smutkiem.
- A chcesz?
-Chcę.
-No to przyjdę.
-Okej.- powiedziałam po czym się uśmiechnęłam. Weszliśmy do mnie, zdjęliśmy buty i poszliśmy do salonu.
-Chcesz coś do picia , albo do jedzenia? - zapytałam wchodząc do kuchni. W odpowiedzi chłopak pojawił się obok mnie i wykrzyknął.
-Robimy naleśniki!
-Hahaha, głupek. - powiedziałam , śmiejąc się.
-Wiem przecież, haha.- odpowiedział, również się śmiejąc. Zaczęliśmy robić te naleśniki, o dziwo nie było trzeba dużo sprzątać. Zjedliśmy naleśniki, pogadaliśmy, no i Andrew musiał się zbierać, bo w końcu jutro szkoła. Poszłam do góry, wykąpałam się , ubrałam piżamkę i posprawdzałam wszystko co miałam w planie. Położyłam się spać. Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
____________________________________________________________________
Napisałam.;o Chujowy, wiem. A na dodatek krótki.. Będę starać się bardziej, ale teraz nie mam do tego głowy, przerasta mnie dużo rzeczy. Napisałam to , bo jestem chora i siedzę w domu. 3 postaram się dodać jak najszybciej. Mam nadzieje, że nie jest to takie bardzo złe. W rozdziałach mogą pojawiać się nowe postacie, opis ich będzie dodany albo w tym samym poście, albo we wcześniejszym.
Przepraszam was. Asia.:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)